Świadectwa

Świadectwa

W tym miejscu można przeczytać świadectwa z uzdrowień, uwolnień, łask… ponieważ Jezus uzdrawia dziś i ,,nie ma względu na osoby”!!! Zachęcam do dzielenia się świadectwami, dla zbudowania czytających i wiary w nich…(proszę przesyłać na e-mail)

Koszalin, 22.07.2019r.

Kiedy zapisano mnie na rekolekcje ,,Modlitwa uwolnienia wg modelu 5 kluczy” cieszyłam się. Tydzień przed nimi rozchorowałam się, i kiedy czas było jechać dopadła mnie niechęć, byłam smutna, czułam się niepewna, sama itd. itp.. Już od progu CEF-u zaczęło się ,,niefajnie”: postawiłam torbę tak, że jedna z sióstr niestety przez nią się przewróciła, więc jakby było mało, dopadło mnie poczucie winy… Potem jeszcze coś.. Pierwsza konferencja – prowadzona przez ks. Sławomira Płusę – bez zbędnych wstępów rozpoczęła we mnie ,,rozdrapywanie starych ran”. Już nawet nie chciało mi się udawać przed innymi, że jest wesoło, bo było mi źle. Drugiego dnia nie było lepiej, myśli: trzeba było zostać w domu, a może pojechać, to za trudne dla mnie… Kolejne konferencje pogłębiły ten stan.
Pomoc nadeszła wieczorem w Spowiedzi Św. i w otrzymaniu czegoś pięknego – daru błogosławieństwa Ojca. Od tej chwili wiem, że Bóg Ojciec jest moim Ojcem, kocha mnie, był i zawsze jest ze mną. Otrzymałam nowe serce i tożsamość. Duch Św. dał mi odkryć moją misję. Tego nie spodziewałam się po tych rekolekcjach, na którym miałam przecież uczyć się tylko modlitwy uwolnienia! Trudno wyrazić słowami to przeżycie. Jestem wdzięczna Maryji, która w swoje święto Najświętszej Maryji Panny z Góry Karmel wyprosiła te łaski, których tak bardzo pragnęłam.
W ciągu tych wyjątkowych dla mnie rekolekcji, widziałam jak inni uczestnicy doświadczyli również Miłości Boga Ojca, a obecność Ducha Św. dała się odczuć w prowadzących: Michale i ks. Sławomirze oraz wszechobecnej radości uczestników.
Chwała Jezusowi, który pokazał nam Ojca!

Bernadeta ,,Wypłyń na Głębię

 

**************************************************************************************************************************************************************************************

Szczęść Boże, Moje życie na pozór wyglądało na idealne : mąż, syn, dom, praca w zawodzie. Jednak ciągle mi czegoś brakowało, czułam wewnętrzną pustkę, nie rozumiałam jej. Żyłam tak aby było idealnie i perfekcyjnie, moim życiu nie istniały porażki, nie pozwoliłam na nie. Chciałam być idealną i perfekcyjną żona, mamą, pracownicą, Panią w domu która perfekcyjnie gotuję, sprząta, prasuje itp.sama bez pomocy nikogo, że wszyscy będą ze mnie zadowoleni oraz dumni.Tylko że ja wewnętrznie nie czułam się szczęśliwa. Mój profesjonalizm mi nie wychodził bo nie da się tak żyć ciągle idealnie, bez akceptowanych porażek. Zatraciłam się, załamywałam się że moje wymyślone plany się nie realizuje, w wymarzonej pracy po 3 m-cznej próbie nie przedłużają umowy, w nowej pracy sobie nie radze, co powiem mężowi że nie jestem idealna?! Załamałam się psychicznie i miałam kilka prób samobójczych więc wylądowałam w szpitalu psychiatryczny najpierw na m-c wracałam do domu potem na dwa i tak przez rok non stop szpital – dom.Zdiagnozowali u mnie zaburzenia osobowości chwiejno-emocjonalne BORDELINE. Pojechałam na 6 m-czną terapię do Krakowa, poznałam swoje emocje, nauczyłam radzić sobie z różnymi trudnymi emocjami czy porażkami, ale ciągle mi jeszcze czegoś brakowało. Mąż moich załamań i prób nie wytrzymał odszedł, zabrał syna i wyprowadził się do swoich rodziców. Wróciłam z Krakowa myśląc że wszystko będzie dobrze, że mąż wróci z synem. Nie wrócił, zaczął ze mną batalię w Sądzie najpierw chciał mi zabrać prawa rodzicielskie więc załamałam się i miałam poważna próbę samobójcza ledwo uszłam z życiem, oczywiście trafiłam do szpitala psychiatrycznego. Na drugi dzień pobytu w szpitalu znalazłam w szlafroku ,, koronę do Bożego Miłosierdzia ” pomyślą że dała mi ją mama, że kolejny raz chce mnie do czegoś zmusić. Jednak nie wtedy uświadomiłam sobie że dostałam wyraźny znak od Boga(on wcześniej mi dawał znali ale udawała że ich nie widzę) zaczęłam się codziennie modlić tą koronką. Wyszłam ze szpitala po dwóch tygodniach, po tygodniu znalazłam roczny staż, potem poszłam na szkolenie z Alfy, następnie wstąpiłam do wspólnoty WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ. Nie mam żadnych myśli oraz prób samobójczych. Radzę sobie świetnie, mimo że mąż się ze mną rozwiódł i walczy sądownie ze mną o opiekę nad synem i podział majątku to się nie podaję bo Bóg jest ze mną, prowadzi mnie na właściwą drogę i nie pozwoli mi zboczyć z drogi jaka mi stawia. Chwała Panu

05.03.2019 r. Monika Sz.

**************************************************************************************************************************************************************************************

 

Moje życie zanim trafiłam do Odnowy w Duchu Św., było szare, puste, wolałam szukać w innych ludziach, błędów niż u siebie, o pokorze nie wspomnę. Jeżeli ktoś mnie skrzywdził, robiłam to samo. Nie rozumiałam tego, że za takich ludzi trzeba się modlić, a nie ich oceniać i nie trzeba mieć dużo w sobie pokory i kochać wszystkich nie ważne jakimi są. Zrozumiałam to dopiero teraz,  spotkałam tylu wspaniałych ludzi ( w Katolickiej Odnowie), którzy mi pokazali jak można kochać innych oczami Jezusa i trzeba mieć wiele pokory w sobie, choć wiem, że jeszcze daleka droga przede mną… Ale jest warto to drogą iść. Dziękuję wszystkim ludziom którzy ze mną rozmawiają i słuchają… Chwała Panu!

 

23.02.2019 r. Jola Zabłocka

 

***********************************************************************************************************************************************************************************

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chciałabym podzielić się tym czego doświadczyłam ( jak się później okazało nie tylko ja ) podczas rekolekcji  w lutym 2019 r. Odnowy w Duchu św.  Zaczęły się od piątku, ks. prowadzący rekolekcje kładł nacisk na adorację Jezusa Eucharystycznego w ciszy. Sobota zaczęła się właśnie od adoracji, podczas której Duch Św. dał doświadczyć mi daru łez (w zasadzie uświadomiono mi  o tym później, że to właśnie to), w każdym razie byłam zdziwiona tym że płaczę, ponieważ nie było mi wcale smutno, nie wiedziałam czemu tak się dzieje, i przecież dopiero zaczęła się adoracja… Dzień wypełniony był różnymi zajęciami. Wieczorem odbyło się uwielbienie, podczas którego s. Ula mówiła  o uwalnianiu osób z lęku, zwątpiłam czy chodzi o mnie, jest tyle ludzi, tyle lęków.. mój przecież ma swoje ,,imię”, siedziałam cała spięta. Po chwili s. Ula dodała, że uwolnienie dotyczy lęku przed odrzuceniem, wtedy byłam pewna – to ja! Poczułam jakby ktoś oblał mnie gorącą wodą… Doświadczyłam to o czym mówiła przez mikrofon prowadząca: Jezus przyszedł z Miłością i poczuciem bezpieczeństwa..Chwała Panu, ponieważ On wie czego nam potrzeba i troszczy się nawet jak nie wiemy o co Go prosić. Moja radość stała się tym większa, że takie doświadczenie miały też inne osoby. Łaska Pana jest dla każdego!

 

B.G.

*************************************************************************************************************************************************************************************

Świadectwo z rekolekcji zimowych dla Odnowy w Duchu Świętym Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej marzec 2017

Tydzień przed rekolekcjami, uczestniczyłam w naszym Wieczorze Uwielbienia, następnie Noc Uwielbienia w Domu Miłosierdzia, teraz czekałam z radością na wcześniej już planowane rekolekcje. Cieszyłam się i czekałam na ten piękny czas, gdzie będę kosztować wykwintnych duchowych rarytasów, będę uczyła się w szkole mojego Mistrza – tylko przy Nim, o Nim i dla Niego. Jednak wiadomo, że gdzie rodzi się dobro, zły zniechęca, kładzie kłody pod nogi i robi wszystko, żeby odciągnąć od dobrego. Dzień przed wyjazdem na rekolekcje, zaczęły u mnie dziać się różne złe rzeczy… nazbierało się, aż pięć przeciwności, a w tym i problem z autem, którym miałam dowozić siostry z mojej Wspólnoty na rekolekcje.
Piątek, dzień rozpoczęcia rekolekcji, spakowany plecak, ok. godziny 14:00 telefonuje jedna z Sióstr ze Wspólnoty i znów jakieś… oj,ochy i achy… Zawsze znajdzie się jakieś „ale”, które próbuje zniechęcić, oderwać od rekolekcji. Tak też się stało z naszą Grupą „Wypłyń na głębię”.
Jedna z sióstr zatelefonowała do CEFu i poprosiła o wykreślenie z listy uczestników rekolekcji
„Wypłyń na głębię”… zatopieni!
Siedząc w domu, patrze na spakowany plecak, myślę sobie, co tu teraz mam robić… smutek wielki mną zawładnął i pytanie dlaczego, dlaczego nie jedziemy na rekolekcje(?)
Otwieram Pismo Święte, Pierwszy List Świętego Piotra, czytam, czytam… i… Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1P5,8)
Przypominam sobie, że Pan Jezus mówiąc wielokrotnie o szatanie, nazywa go „księciem ciemności”
a ja mówię kłamca, złodziej, kusiciel, manipulator… Tak zmanipulował nas i pragnął odciągnąć nas od tych rekolekcji. Po przeczytaniu tego fragmentu Pisma Świętego, telefonuje do mnie Benia, nie dałam Jej dojść do głosu, od razu mówię, jakie dostałam SŁOWO BOŻE i, że jesteśmy rzucone na arenę i mamy na niej walczyć z dzikimi zwierzętami, musimy przeciwstawić się diabłu… Benia opowiada, że również sięgnęła po Pismo Święte i też dostała podobne SŁOWO BOŻE… Zapada decyzja, jedziemy!!! Telefony w ruch… ?
Pomimo wszelkich przeciwności…, gęstej mgły, ciemności, leśnej wyboistej drogi (której nie znałyśmy) modliłam się, aby nie poszedł mi przegub, który nie udało mi się naprawić, jadąc prawie na oślep z Bożą pomocą wypłynęłyśmy na głębie i dotarłyśmy do celu ?

Kochani rekolekcje za nami, ale pragnę je pamiętać, to był radosny czas oderwania się od szarej rzeczywistości, problemów dnia codziennego, czas przebywania w bliskości Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, czas spotkania ze Słowem Bożym…

Uwielbiam Ciebie Boże i wdzięcznym sercem dziękuję Ci, umiłowany Ojcze w niebie, za Twoje Słowo, które przemieniło moje serce, pouczyło je, wskazało drogę, dziękuję za cudowną łaskę tych rekolekcji, którą miałam radość spędzić z Tobą i Współbraćmi.

Chwała Panu!

Ela – Grupa Odnowy w Duchu Świętym „Wypłyń na Głębię” z Koszalina

*************************************************************************************************************

                                                                                                                                                        Koszalin,  13.02.2017r

Nie uwielbiam Pana za coś co dla mnie zrobił, ale dlatego, że  ON JEST!!!

Wielbię Go w Jego Bóstwie, Mądrości, Mocy, Majestacie, Chwale i w Jego Miłosierdziu,
dobroci, delikatności, bliskości i trosce.
Uwielbiam Pana w Jego Słowie, uwielbiam Go w życiu innych osób…
Zadbajmy o to, by nie uwielbiać tylko w pojedynkę. Więź ze Wspólnotą, z Kościołem,
jest miejscem komunii z Bogiem i ludźmi.

Bardzo lubię Wieczory Uwielbienia, wcześniej chodziłam, na takie,
które organizowały, różne Wspólnoty.
Wczorajszy (11.02.2017)Wieczór Uwielbienia, był dla mnie szczególny 🙂 a to dlatego, że zapoczątkowany
przez Diecezjalną Wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym, do której należę.
Poczułam, że wszyscy razem zgromadziliśmy się w tym jednym miejscu, w jednym
celu – by spotkać się z  Jezusem. Niektórzy poświęcili swój czas,jadąc 30 km,
by być razem i prawdziwie spotkać się z żywym Bogiem.
W czasie uroczystej Eucharystii, otrzymałam łaskę dotyku Bożej miłości
w sakramencie namaszczenia chorych, doznałam pocieszenia i umocnienia od Pana.
Po Mszy Świętej, ks.Andrzej ogłosił, że za chwilę nastąpi adoracja Najświętszego Sakramentu,
śpiew towarzyszył prowadzonej modlitwie w czasie adoracji a my z zamkniętymi oczami
adorujemy Pana Jezusa. Zostały wybrane dwie Siostry, które wybierały uczestników adoracji i prowadziły pod sam ołtarz, przed Najświętszy Sakrament.
Zostałam wybrana:):):) Siostra Bernadeta, bierze mnie za rękę,( ja z zamkniętymi oczami, prowadzi mnie przez cały kościół) i mówi do mnie:,,chodź córko moja zaprowadzę Cię do Jezusa. Jezus uleczy twoje rany i twoich bliskich,uwielbiaj Go pośród twego bólu i cierpienia
a On da ci ukojenie i uleczy twoje rany. On was bardzo kocha…”
Czułam się jakby Maryja prowadziła mnie do Swojego Syna.
Ciepłe łzy wzruszenia płynęły mi ciurkiem, spod zamkniętych powiek po policzkach,
a radość coraz bardziej mnie rozpierała.
Z najgłębszym pokłonem padłam do stóp Jezusa w Najświętszym Sakramencie,
który był oblegany, przez adorujących i spoczywających w Duchu Świętym,
uczestników spotkania. Po chwili podszedł do mnie kapłan nałożył na moją głowę swoje ręce modląc się…
W czasie adoracji usłyszałam, że w kościele jest osoba, która martwi się o swoją rodzinę,
ale może być spokojna, bo Jezus kocha tę rodzinę i jest przy niej, jakby do mnie(?)
Całość zakończył ks. bp Krzysztof, Błogosławieństwem i Apelem Jasnogórskim.
Wracałam do domu niesamowicie szczęśliwa i nieustannie czuję tę radość
i wdzięczność za to, czego doświadczyłam.
Serce, które umie wielbić Boga i umie dziękować, jest sercem radosnym!
Chcę zaświadczyć o mocy, potędze i nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka.
Jest coś szczególnego w ludziach, którzy oddają chwałę Bogu. W ich oczach płonie światło będące odbiciem czegoś, co jest poza nimi. Ludzie chwały są radosnymi ludźmi wiary.
Ich życie świadczy wobec świata o tym, że ufają miłującemu Ojcu w niebie, że wiedzą, iż On pragnie dla swych dzieci dobra, i że z ufnością mogą oczekiwać odpowiedzi na swoje modlitwy.

Uwielbiajmy Boga we wszystkim!

Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci, umiłowany Ojcze w niebie, za cudowną łaskę tego Wieczoru Uwielbienia, którą miałam radość spędzić z Tobą i Współbraćmi.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za radość, jaką daje oddanie się Tobie, wzbudzenie skruchy i otrzymanie przebaczenia.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za to, że posłałeś Ducha Świętego, aby mnie pouczał,
prowadził i doradzał…
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za postawienie na mojej drodze ludzi, którym mogę służyć.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za owoce Ducha Świętego działające we mnie.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za cudowny dar chwalenia Cię, Panie.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za Twą obecność we wszystkich chwilach mego życia,
tych trudnych i tych radosnych 🙂
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję za Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za Twe żywe Słowo, które mnie umacnia.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za to, że podnosisz mnie, ilekroć upadam.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za wszystkie błogosławieństwa życia: za moich wiernych Ci
Przodków, za Rodzinę, Przyjaciół, Nauczycieli,Duchownych,Wspólnoty, za cały Kościół.
Uwielbiam Ciebie Boże i dziękuję Ci za wszystkich, którzy pomogli mi na mej drodze.
Błogosław Im, Panie!

Uwielbiam Ciebie Boże i wdzięcznym sercem DZIĘKUJĘ Ci za największy ze wszystkich DARÓW
– za TWEGO SYNA JEZUSA!!!

Chwała, cześć i uwielbienie w Trójcy Jedynemu, Bogu Ojcu i Synowi, Duchowi Świętemu.Amen
ElaB

########################################################################

Koszalin, 11.02.2017r.

,, Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

 

W tamtym roku odbyły rekolekcje zimowe dla Odnowy w Duchu Św. w CEF-ie w Koszalinie prowadzone przez Katolicką Odnowę w Duchu Św.  ,,Droga Życia” z Wałcza z o. Waldemarem Korba. Byłam pierwszy raz na takim spotkaniu jako ,,świeży nabytek” w nowo powstałej wspólnocie. Dla mnie było to nowe doświadczenie żywej wiary,modlitwy językami…a także chwile typu; ,,co ja tu robię”, ,,nie nadaję się do wspólnoty” no i oczywiście ,,uciekać !?!”. Zwłaszcza że miałam pewne rany w sercu, które pod wpływem słów, które tam padły zaczęły boleć… Jednak Pan Jezus miał         w tym swój plan, o którym powiedział mi po zakończeniu rekolekcji.

Po powrocie do domu, przyszły mi do głowy myśli o tych bolących sytuacjach – mojej ranie- i odkryłam że już nie poczułam tego palącego uczucia, które do tej pory zawsze im towarzyszyło, a którego nie potrafiłam nazwać. Czułam jedynie pokój i wdzięczność. W tym momencie Duch Św. przypomniał mi słowa o. Waldemara: ,,jest wśród nas kobieta którą Pan uzdrawia z wielkiego żalu”. Dopiero teraz Duch Św. dał mi światło, że to ja!!! Spośród tylu ludzi, ja! Nie macie pojęcia o ile lżejsza jestem! Jaka wolna. Chwała Panu, Miłosiernemu!  Mija niedługo rok od mojego uzdrowienia, które było początkiem kolejnych, dlatego ,,Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawcy (…) gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”…

 

Chwała Panu przez ręce Maryi!!!

Bernadeta”